czwartek, 27 grudnia 2012

Przedświąteczny spacer - zdjęcia

23 grudnia, tuż przed Wigilią wybraliśmy się z Haczykiem odwiedzić starych znajomych - Natalię i Ginny :) Było bardzo fajnie! Aczkolwiek mroźno i pod koniec spacerku obie nie czułyśmy rąk i nóg, to psy się wylatały, a my dostaliśmy takie piękne fotki ze spacerku! :)












Zapraszamy na: www.facebook.com/photosliwinska?fref=ts

sobota, 8 grudnia 2012

Sztuczkowanie

Sztuczki to bardzo miła rozrywka dla właściciela i jego pieska. Sztuczki pogłębiają więź właściciela z psem, trenują młody szczenięcy móżdżek, a zaczynane w późniejszym wieku psa, trenują najzwyczajniej jego zdolność myślenia i kombinowania. 
Sztuczki są uwielbiane przez ludzi, którzy kochają patrzeć na super wytrenowanego (w ich mniemaniu) psa.
Niektórzy twierdzą jednak, że sztuczki to zbędna rzecz dla naszego zwierzaka, że to głupie i tracimy czas na tworzenie sobie sztuczkowego stworka.
Ja się z tym nie zgodzę, ja lubię uczyć moje psy różnych rzeczy i myślę, że im też się to podoba. Pragnę jednak zaznaczyć, że moje dziecko nie potrafi tysiąca zadziwiających rzeczy. Potrafi to co jest przydatne nam do wspólnej pracy i jemu do dalszego rozwoju. Nie dążymy do tego, żeby umiał wszystko i to co wszyscy. Idziemy swoim tempem i do niczego się nie spieszymy. Mamy mnóstwo czasu!
Z którym z psów, najbardziej lubię pracować nad sztuczkami? Odpowiedź nie będzie zaskakująca, oczywiście, że z Haczykiem :) Czemu? Ponieważ bardzo lubię obserwować jak on się rozwija i jak zmienia się jego psie rozumowanie oraz jak się stara, żeby było dobrze.
Ostatnio chciałam nauczyć trzy pieski sztuczki, akurat udało mi się to zrobić w bardzo krótkim odstępie czasowym, więc spostrzeżenia się bardzo nie zatarły, a mi się nasunęły pewne refleksje. A mianowicie:
Na pierwszy ogień poszedł kundelek Benek, który jako, że od początku wychowany na klikającym pudełeczku jest miszczem w kombinowaniu i myśleniu, sztuczkę załapał oczywiście szybko, ofiarowując wszystkie wersje danego zachowania. Jest super! Ale jak zachowuje się ja? Ostrożna, cicha, bez nadmiernego "dooobry piesek, tititi" etc., bo pies mógłby mi się najzwyczajniej w świecie spłoszyć, bez nadmiernej ilości ruchów, hałasów. Benek pracuje zazwyczaj w zupełnej ciszy, gdzie w tle słychać tylko kliki magicznego pudełka :)
Teo za to, jest to bardzo specyficzny borderek, bardzo często ekscytującym się z byle jakiego powodu, tu "coś robienie" wygląda również inaczej. Oczywiście Teo w jednej sesji nie załapał super-sztuczki, ale to było do przewidzenia. To jest typ, u którego jeśli wystąpi nadmierna ekscytacja, bądź w drugą stronę irytacja - trzeba kończyć. A irytować się też potrafi i to często, dlatego zaczynając naukę z nim, trzeba wcześniej przemyśleć jak zacząć i jak go prowadzić, żeby sesja nie była spalona. W tym przypadku nadmierne "titanie" do pieska go aż nazbyt nakręci, w takim stopniu, że nie będzie już myślał co robi, ale za mało "titania" również da do zrozumienia czekoladowemu pieskowi, że jednak chyba nie robi czegoś dobrze, wtedy następuje rezygnacja z jego strony. 
Z Haczykiem sprawa wygląda tak, że to jest pies z typu "kamień". Jemu w trakcie uczenia się raczej nic nie przeszkadza, mam wrażenie, że mógłby uczyć się nowej sztuczki nawet na środku skrzyżowania, a i tak by się jej nauczył. Nie zwraca uwagi na to, czy dużo mówię do niego "dooobry piesek, pieeeeekny pies", po prostu robi to co ma robić. Nigdy nie zmieniał zachowania, tak jak to było w przypadku dwóch panów wyżej :) Nie frustruje się, jeśli chodzi o to, że coś mu nie wychodzi, może robić to cały czas aż będzie OK, ew. wystarczy mu krótka przerwa i znów wraca na pełne obroty. Ale niestety byłoby za różowo :) Młody też ma swoje "jazdy", jak na przykład powtarzanie już wyćwiczonych zachowań. Czyli - "wczoraj uczyliśmy się cofać? A dziś? Czego się uczymy? Obrocików? Ale nie to ja się na wszelki wypadek cofnę, żeby nie było, że zapomniałem!". A potem stoi z miną mówiącą - "mamo, czemu nie dostałem nagródki? Przecież ładnie się cofnąłem? A może nie ładnie?! To się jeszcze raz cofnę!"

Tak to jest mając trzy totalnie rożne od siebie psy, przy każdym zetknięciu się z nimi, trzeba zachowywać się inaczej, bo każde z nich ma inny tryb myślenia. A jak jest u Was? Ciężko Wam się było przestawić z jednego na dwa psy? :)

Wrzucam również zaległe zdjęcia :)






niedziela, 2 grudnia 2012

Dlaczego Hachi nie powinien mieć robionych zdjeć?

Ostatnio przeglądałam na komputerze już dosyć pokaźny albumik ze zdjęciami moich psów. Haczyk też już dorobił się pokaźnej ilości zdjęć w swoim folderku. Jednak przeglądając zdjęcia wszystkich piesków zastanawiał mnie fakt, dlaczego mój piękny, kolorowy piesio ma najwięcej zdjęć gdzie powychodził jakby to ująć.. niekorzystnie? :) Przecież mnóstwo piesków ma piękne fotki, dlaczego nie mój? Czy to wynika z tego, że jest bardzo szybciutki i niecierpliwy, ciężko mu zrobić fajne zdjęcie w statyce, czy może dlatego, że po prostu tak ma? 
Hm, przedstawię Wam kilka powodów dla których Młody nie powinien mieć robionych zdjęć: 
Pierwszy - nie potrafi ładnie zapozować, oto przykład:
Drugi - ani się zachować...
Trzeci - często na fotkach ma coś w pyszczku, kiedyś było to mogło być wszystko,dziś najczęściej piłeczka :)


Cztery - a czasami sam lubi być w czyimś pyszczku.. :)
\
I pięć - jego uszy nie zawsze współpracują z aparatem, co prowadzi do tego, że Haczyk czesto wychodzi po prostu.. niekorzystnie.. :D



A co do Teo, niestety jajko mu nie wzeszło i trzeba zrobić zabieg, przy okazji zostanie równiez wykastrowany - 7 grudnia.


sobota, 17 listopada 2012

Jak szczeniak spędza weekend?

Jak aktywny szczeniak spędza weekend?



Godzina 7.00 - "Ej wstajemy, słyszysz? Halo, halo, ja wstałem! Kurde nie słyszysz mnie, mówię do Ciebie, chce się bawić, ja już nie chce spać! Mamo, hau hau hau, teraz wstaniesz? Haaaau, hau, hau! O super wstałaś! Mam nie krzyczeć? No dobra, to przyniosę gryzaka, pobawimy się? Nie? Czemu? No dobrze to się sam pobawię.."

Godzina 12.30 - "Idziemy na spacerek? O kurde, kurde, kurde! Ale super! SUPER, SUPER, SUPER! Będziemy się wreszcie bawić! O mamo patrz ludzie,mogę się z nimi pobawić? Nie? Nie moge? No dobrze, mam się położyć? Ale czemu? No dobra. <pac> leżę i co teraz?! Mamo zobacz oni idą koło mnie? Mogę się z nimi chociaz przywitać? Proszę? Nie mogę? No dobrze, o jedzonko, mniam mniam. Już? Moge wstać? Świetnie! Piłka?!!?! Masz piłkę!? O Boze, pilka, pilka, pilka, PIIIILKA!! Już Ci przynoszę, już chwilka, o matko piłka jest, wreszcie się bawimy! Jeszcze raz, to ja już pobiegnę żeby było szybciej! Hau, hau, hau! Złapałem! Hau, hau, hau! Jeszcze raz! Teraz postaram się szybciej przynieść! Piłka, piłka, piłka! Kocham piłki!"

Godzina ok.14.00 - "Mamo ja chce spaaaaać, idę do klateczki, odezwę się jak się wyśpię.."

Godzina 14.40 -" Mamo chyba się wyspałem! Halo, już nie śpię! Kurczę nikt nie przychodzi, no dobrze to się jeszcze prześpię."

Godzina ok. 15.40 "HALO, NIE SPIE!!! Co robimy, mamo? Nudzę się! O uczymy się, jak fajnie! Co mam zrobić? Obrót? Nie? To się cofne! Też nie?! To co mam zrobic! O to może się poloze! Też nie?! O wiem, ostatnio wchodziłem lapkami na wiaderko, o to chodzi? oooo, super, jedzonko! mniam mniam"

Godzina 17. "kiedy mnie nakarmisz? Zjadłbym coś! Odłóż te książki!! Zajmij się mna! "

Godzina 18." KOLACJA! kocham jeść, oczywiście zaraz po bieganiu i skakaniu, bo to jest na pierwszym miejscu!"

Godzina po 18." Spacerek!!!!!! "

Godzina po 19 "co robimy? Pobawimy się? Nie? No dobrze,to pojdę pogryźć kostkę"

Godzina po 20 - "aaaale jestem śpiący... <ziew> dobranoc mamo."

Mały szczeniaczek zazwyczaj odpływa po 20, więc Pańcia ma spokój. Maly szczeniaczek, jednak bardzo dzielnie znosi tego typu dni, gdzie Pani wiekszość czasu spędza przy książkach i bardzo często wtedy wygląda tak:




("Generalnie leze, ale jakby coś to wolaj!")

czwartek, 8 listopada 2012

Filmik+zdjęcia

Wreszcie zebrałam się w sobie i udało mi się skleić zaległy filmik na 9 miesięcy! Jest w nim pare rzeczy, niestety nie wszystko udało mi się dac do filmiku, ale najważniejsze, że wreszcie powstał! :> 
Także zapraszam do oglądania, mam nadzieję, że się nie zanudzicie :)




W weekend udało nam się (wreszcie!) wybrać na bardzo miły spacerek w towarzystwie Marleny i Dżejka :) 






Plus nasi towarzysze :)



sobota, 20 października 2012

czas..




Cześć! Dosyć dawno nie pisałam na naszym blogu, ale to z totalnego braku czasu. minęły dopiero niecałe dwa miesiące szkoły, a ja już mam dość! No, ale cóż - matura się sama nie napisze, czyż nie? :(

Hacz na szczęście ogarnia coraz bardziej móżdżek, więc mam nadzieję, że będzie to szło ku dobremu. A co mnie najbardziej cieszy? Że juz nie musi spać w klateczce! Jestem mega dumna z mojego dzieciaka :)
Obiecuję niedługo dluższą notkę i więcej zdjęć, bo niedługo szykuje sie nam dosyć ciekawy spacerek, więc bierzemy ze sobą aparat :)



(a tu mały, zafutrzony piesio z jak zwykle uradowaną mordą :) )




niedziela, 7 października 2012

Dorosły pies czy szczeniak?


No właśnie? Co jest lepsze? Wzięcie dorosłego psa czy szczeniaka? 
Poruszam ten temat, bo dosyć często dostaję to pytanie, więc postanowiłam rozwinąć tę myśl. 

Haczyk jest moim PIERWSZYM W ŻYCIU ŚWIADOMYM SZCZENIAKIEM, nigdy nie wychowywałam psa od zera, nigdy nie mogłam ułożyć swojego psa pod siebie, tak jak ja chciałam. Brzmiało super, ale rzeczywistość wszystko weryfikuje, ponieważ wychowanie takiego dzieciaka to strasznie ciężka sprawa. A szczególnie takiego wrednego szczeniaka, jakim jest młody :)
Chcę wychować go na psa, który nie sprawia kłopotów w życiu codziennym, ale również ładnie pracuje, jeśli się go o to prosi. Brany był pod sport, dokładniej pod obedience (z którego na razie zrezygnowaliśmy na rzecz agility), starałam się robić wszystko, żeby nie spieprzyć sprawy, która mogła potem nam utrudniać wspólne życie. Przykład? Haczyk nigdy nie będzie psem obronnym, kocha wszystkich i wszyscy kochają jego, bardzo lubi skakać na przywitanie i wydawać z siebie przy tym dźwięki przypominające mruczenie, ogólnie kocha ludzi, tylko kiedyś nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie koniecznie wszyscy ludzie w parku kochają pieski, które wpadają w  nich z dzikim impetem żeby się przywitać. Ogólnie w okresie jakoś 3 miesięcy to dzieciak latał do każdego przechodnia i się wił im pod nogami z miną "ej, pogłaszcz mnie, przecież jestem taki słodki!" A już najfajniej było jak się przechodziło kolo placu zabaw "mamooo, tam jest tyle małych rączek, które nigdy głaskania nie odmówią!" Nie wiem, czy to taka przypadłość piesków typu łagodnego, ale nie wydaje mi się, bo znam chociażby BC, które uchodzą również za glizdy do ludzi, a znam takie, które nie mają z tym problemu.
Teraz na szczęście młody zwalczył pokusę podbiegania do ludzi i nawet na nich uwagi nie zwraca, za co jestem mu straaaasznie wdzięczna! :D
Dziwię się ludziom, którzy niepożądane zachowania u swoich szczeniaków zwalają na wiek- "a bo wyrośnie" czy na rasę i nie próbują z tym walczyć. Wyżej podałam tylko przykład zachowania, które mi przeszkadza u psów i które u swojego wyeliminowałam, bo gdybym nic nie robiła to miałabym super pieska, który jak widzi przechodniów ma mnie gdzieś :)

Teo na przykład był wzięty jako roczny pies, ze swoimi zachowaniami i upodobaniami. Jedni uważają, że to fajnie, drudzy że nie. Ja jestem po środku, fajne jest to, że miał kilka zachowań w pakiecie - chociażby przywołanie,miał fajny aport, nie trzeba było się babrać w siuśkach w mieszkaniu, bo pięknie wytrzymuje, ale z drugiej strony np. ma zachowania które nie sa dobre, oraz jakby był szczeniakiem można by było je łatwiej wyeliminować niż u rocznego psa, chociaż i tak jest młodziakiem. Teo w pakiecie dostał również problemy z samokontrolą. Miał problemy z nic nie robieniem, z odpoczynkiem, potem wprowadziłam mu klatkę i na szczęście szybko załapał o co chodzi, mnóstwo rzeczy wymuszał szczekaniem czy drapaniem.
Po tych dwóch miesiącach widać ogromną poprawę, pies potrafi spokojnie leżeć, potrafi być znośnym psem domowym, który nie chodzi ciągle nakręcony. Pracujemy dalej, ale wszystko idzie w dobrym kierunku.

Co do podsumowania, czy lepiej wziąć dorosłego psa czy szczeniaka, nie potrafię odpowiedzieć jednoznacznie.. To bardzo ciężka decyzja, ale chyba gdybym miała brać kolejnego psa zdecydowałabym się na szczeniaka, ACZKOLWIEK nie jestem pewna tego na sto procent :)







czwartek, 27 września 2012

Haczykowy on/off


Od początku posiadania tego szczeniaka BARDZO cieszyłam się, że ma super wyłącznik tzw. on/off, podczas "nic nie robienia" bardzo pięknie potrafił odpoczywać, zajmować się sobą. Od jakiegoś czasu, kiedy zaczął wchodzić w okres dojrzewania wszystko szlag trafił. Ano.
Na dzień dzisiejszy Haczyk musi czas między wyjściem, a wyjściem spędzać w klateczce, ponieważ jednym słowem jest MEGA nieznośny, czyli - po spacerze, dosyć intensywnym, gdzie powinien iść spać włącza mu się tryb - muszę chodzić, muszę chodzić, muuuszę znaleźć coś do robienia! W efekcie mam np. trochę podgryziony dywan, a ilość skarpetek jaka wylądowała w koszu jest niezliczona :)



Poza jego nieogarniętym nastoletnim łepkiem, mały gnojek jest coraz fajniejszy, a z racji tego, że ostatnio trochę chorowałam, to z nudów zmontowałam z materiałów, które miałam filmik.
Mam w planach nagrać coś jeszcze, może ze sztuczkami jakimiś? Zobaczymy :)



A OFICJALNIE od wczoraj, rozpoczynamy naszą przygodę z dyskami. Wczoraj doszła paczka z pierwszymi Haczykowymi talerzykami :) Damy znać jak się sprawują! 



środa, 19 września 2012

Pierwszy post na naszym świeżo upieczonym blogu :)

Czemu postanowiłam założyć bloga? Chyba głównie z powodów wygody, lubię mieć wszystko w jednym miejscu, żeby potem móc do tego wrócić. Wszystkie zdjęcia, opisy, relacje, wzloty i upadki z życia moich dzieciaków - wszystko TU, w jednym miejscu.

Żałuję, że nie założyłam tego bloga wcześniej, gdy Haczyk miał kilka miesięcy, kiedy był malutką kuleczką, wtedy pewnie więcej rzeczy bym pamiętała, bo sporo faktów uciekło mi z głowy..
Postaram się także regularnie dodawać notki, to pierwszy post (być może chaotyczny, za co przepraszam : ) ) więc postaram się szybko uwinąć.

O Teo czy zacnym Panie B. można przeczytać w zakładkach, nie będę się rozprawiać już nad ich pochodzeniem i charakterem. 

Co do Haczyka jako, że pies był brany głównie pod OBI, bo mnie strasznie ten sport kręci za szczeniaka robiliśmy podstawy obikowe. Jak sie okazało po kilku miesiącach wpadłam chyba w coś innego, a mianowicie - w agility! Ten sport zawsze mi sie podobał pod względem widowiskowym, fajnie patrzeć na biegające psy, które są przepełnione energią i z zapałem pokonują tor, ale nigdy nie myślałam, że spróbuję tego z moim psem. A jednak :) W weekend Haczyk zaliczył swój pierwszy "trening" agilitowy. Na razie, jako, że szczeniak nigdy nie widział torku, robiliśmy same podstawy i krótkie sekwencję -skrzydło-tunel-skrzydło, ale i tak jak na pierwszy raz mojego kundla jestem bardzo zadowolona, bo bardzo fajnie mi pracował :)

Na koniec ślę podziękowania w stronę Natalii od pudlicy Ginny, za pomoc w ogarnięciu bloga - jesteś WIELKA!

(od lewej Texas, Haczyk, Zi, Jake, czyli połowa naszej ekipy:) )