Hachi

Hachiko, Hachi, Haczyk - czyli moje największe psie szczęście! Jest ze mną od kwietnia 2012 roku i już wywrócił moje życie totalnie do góry nogami! To małe, wredne stworzenie, które jest naprawdę świetnym szczeniakiem, spełniło moje oczekiwania w 100% co do pierwszego stricte sportowego szczeniaka. Jego rodzice matka - Australian Cattle Dog oraz ojciec - piękny merle Aussie, oboje bardzo fajni, oboje pracujący przy własnych owieczkach, na własnej posiadłości, dali mojemu gnojkowi chyba wszystko co najlepsze (no może oprócz ogonka :D ). 
Po przyjeździe do domu z małą, puszystą kulką, usiadłam nad nim i pomyślałam "Matko, co ja sobie sprowadziłam do domu, przecież to będzie nie do ogarnięcia, będę jeszcze żałowała tej szybkiej decyzji.." Teraz po tym czasie już mogę stwierdzić, że nie żałuję wzięcia tego MIXa. Jest to świetny pies do roboty i do życia codziennego (przynajmniej dla mnie). 

Dalszy ciag postaram sie dopisac,bo na razie ogarniam wszystko na blogu :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz