czwartek, 27 września 2012

Haczykowy on/off


Od początku posiadania tego szczeniaka BARDZO cieszyłam się, że ma super wyłącznik tzw. on/off, podczas "nic nie robienia" bardzo pięknie potrafił odpoczywać, zajmować się sobą. Od jakiegoś czasu, kiedy zaczął wchodzić w okres dojrzewania wszystko szlag trafił. Ano.
Na dzień dzisiejszy Haczyk musi czas między wyjściem, a wyjściem spędzać w klateczce, ponieważ jednym słowem jest MEGA nieznośny, czyli - po spacerze, dosyć intensywnym, gdzie powinien iść spać włącza mu się tryb - muszę chodzić, muszę chodzić, muuuszę znaleźć coś do robienia! W efekcie mam np. trochę podgryziony dywan, a ilość skarpetek jaka wylądowała w koszu jest niezliczona :)



Poza jego nieogarniętym nastoletnim łepkiem, mały gnojek jest coraz fajniejszy, a z racji tego, że ostatnio trochę chorowałam, to z nudów zmontowałam z materiałów, które miałam filmik.
Mam w planach nagrać coś jeszcze, może ze sztuczkami jakimiś? Zobaczymy :)



A OFICJALNIE od wczoraj, rozpoczynamy naszą przygodę z dyskami. Wczoraj doszła paczka z pierwszymi Haczykowymi talerzykami :) Damy znać jak się sprawują! 



środa, 19 września 2012

Pierwszy post na naszym świeżo upieczonym blogu :)

Czemu postanowiłam założyć bloga? Chyba głównie z powodów wygody, lubię mieć wszystko w jednym miejscu, żeby potem móc do tego wrócić. Wszystkie zdjęcia, opisy, relacje, wzloty i upadki z życia moich dzieciaków - wszystko TU, w jednym miejscu.

Żałuję, że nie założyłam tego bloga wcześniej, gdy Haczyk miał kilka miesięcy, kiedy był malutką kuleczką, wtedy pewnie więcej rzeczy bym pamiętała, bo sporo faktów uciekło mi z głowy..
Postaram się także regularnie dodawać notki, to pierwszy post (być może chaotyczny, za co przepraszam : ) ) więc postaram się szybko uwinąć.

O Teo czy zacnym Panie B. można przeczytać w zakładkach, nie będę się rozprawiać już nad ich pochodzeniem i charakterem. 

Co do Haczyka jako, że pies był brany głównie pod OBI, bo mnie strasznie ten sport kręci za szczeniaka robiliśmy podstawy obikowe. Jak sie okazało po kilku miesiącach wpadłam chyba w coś innego, a mianowicie - w agility! Ten sport zawsze mi sie podobał pod względem widowiskowym, fajnie patrzeć na biegające psy, które są przepełnione energią i z zapałem pokonują tor, ale nigdy nie myślałam, że spróbuję tego z moim psem. A jednak :) W weekend Haczyk zaliczył swój pierwszy "trening" agilitowy. Na razie, jako, że szczeniak nigdy nie widział torku, robiliśmy same podstawy i krótkie sekwencję -skrzydło-tunel-skrzydło, ale i tak jak na pierwszy raz mojego kundla jestem bardzo zadowolona, bo bardzo fajnie mi pracował :)

Na koniec ślę podziękowania w stronę Natalii od pudlicy Ginny, za pomoc w ogarnięciu bloga - jesteś WIELKA!

(od lewej Texas, Haczyk, Zi, Jake, czyli połowa naszej ekipy:) )